godz. 05:58 - wtorek 15 Październik 2019

Dyrektor doniósł na lekarza

Tymczasowy szef szpitala Andrzej Mazur zawiadomił prokuraturę o przestępstwie, którego – jego zdaniem dopuścił się jeden z byłych pracowników lecznicy. 

Zawiadomienie trafiło do prokuratury kilka dni temu. W imieniu Andrzeja Mazura podpisał je wynajęty przez niego adwokat. – Dotyczy podejrzenia, że jeden z lekarzy mógł bezprawnie pobierać wynagrodzenie za świadczenie pracy w pełnym wymiarze, podczas gdy faktycznie działo się inaczej – informuje Eugeniusz Węgrzyk, szef Prokuratury Rejonowej w Kędzierzynie-Koźlu. Do rzekomych nieprawidłowości miało dochodzić nie jednorazowo, ale w dłuższym okresie czasu. Trwa postępowanie sprawdzające w tej sprawie – dodaje prokurator. Nazwisko lekarza, podejrzewanego przez Andrzeja Mazura o dopuszczanie się nieprawidłowości pozostaje tajemnicą. Chcieliśmy o to zapytać samego dyrektora szpitala, lecz odmówił rozmowy ze względu na brak czasu. Zdaniem pytanych przez nas lekarzy pracujących w kozielskim szpitalu może to jednak być dalszy element rozgrywki Andrzeja Mazura z kimś, kto jego decyzją został zwolniony z pracy lub poczuł się zmuszony do odejścia. Takich osób jest co najmniej kilka, gdyż mimo że Andrzej Mazur kieruje szpitalem od niespełna dwóch miesięcy, wręczył już wypowiedzenia m.in. kierownikowi oddziału urologii Andrzejowi Trondowskiemu oraz zrezygnował z lekarskich usług Anatola Majchera. Ponadto ze szpitala odeszli m.in. zastępca ordynatora chirurgii, czyli samego Mazura, Zbigniew Szczepanowski oraz urolog i zarazem miejski radny Rafał Olejnik. Ten ostatni publicznie zarzuca nowemu dyrektorowi szpitala psucie atmosfery i rozbijanie zespołu lekarskiego, szczególnie na macierzystym do niedawna oddziale doktora Olejnika. Czego konkretnie mogą dotyczyć same zarzuty wysuwane przez dyrektora Mazura przeciw zadenuncjowanemu przez niego do prokuratury lekarzowi? Oficjalnie nikt o tym nie informuje, ale znamienne może się tu wydawać stwierdzenie, które padło w jednym z wywiadów, udzielonych przez Andrzeja Trondowskiego po tym, jak dostał wymówienie ze stanowiska kierownika urologii. – Zdarzyło się, że opuściłem szpital i pojechałem na konsultacje do przychodni spotkać się z dyrektorem Anatolem Majcherem. Bardzo go szanuję jako wybitnego specjalistę w dziedzinie urologii i gdy zachodziła potrzeba, korzystałem z jego wiedzy. Fizycznie mogło mnie nie być w szpitalu, ale byłem w pracy, bo nie załatwiałem żadnych prywatnych spraw, tylko kwestie związane z przebywającymi pod moją opieką pacjentami – wyjaśniał na początku lutego Andrzej Trondowski. Czy zatem zawiadomienie może dotyczyć doktora Trondowskiego? Oficjalnie nie wie tego ani on, ani nikt inny poza Andrzejem Mazurem, jego adwokatem i prokuratorami, do których sprawa trafiła. – Do dziś dyrektor Mazur nie wyjaśnił mi przyczyn zwolnienia. Ograniczył się tylko do ogólnikowego i w zasadzie nic nie mówiącego stwierdzenia o braku zaufania – mówi dr Trondowski. – Nagła utrata zaufania nie skutkowała jednak nagłym zwolnieniem, gdyż dostałem miesięczne wypowiedzenie. Nic z tego nie rozumiem. Przypomnijmy, że gdy doktor Rafał Olejnik odchodził z ZOZ-u też nie ukrywał, że ma sygnały, iż dyrekcja szuka na niego haków, bo w oczach Andrzeja Mazura jest on „persona non grata”. – Mam swój honor i dlatego odszedłem sam, zanim wręczono mi wypowiedzenie – wyjaśniał Rafał Olejnik. Zdaniem osób, które wciąż pracują w szpitalu, doniesienie do prokuratury złożone przez dyrektora szpitala nie musi być ostatnim takim ruchem z jego strony. – Szukanie haków trwa, a atmosfera jest taka, że nit z nas nie wie kiedy i czym zostanie uderzony – mówi proszący o anonimowość lekarz z Koźla.

Przeczytaj więcej na podobne tematy:

  1. Na trudne pytania dyrektor nie odpowiada
  2. Nowe porządki w szpitalu
  3. Dyrektor szpitala powołany nielegalnie!
  4. To wiceprezydent doniósł na radnego
  5. Prokuratura: – Anatol Majcher nie złamał prawa
KATEGORIA: AKTUALNOŚCI, WERSJA PAPIEROWA

Protection Plugin made by Web Hosting