godz. 04:52 - czwartek 21 Listopad 2019

W Opolu mówią, że Kostuś odleciał

Podwładni oskarżają wicemarszałka województwa Tomasza Kostusia o arogancję i uwłaczające traktowanie. – To atak, obliczony na moją dymisję – broni się urzędnik, ale jego kariera właśnie zawisła na włosku.

Komendy „Siad!,” „Głos!”, „Waruj!” – są ponoć ulubioną formą komunikowania się Tomasza Kostusia z podległymi mu urzędnikami. O sprawie poinformowali sami pokrzywdzeni, którzy podobno w końcu nie wytrzymali pogardliwego traktowania i opowiedzieli o wszystkim dziennikarzom. Sprawę tydzień temu opisała „NTO” w artykule „Odlot marszałka”. Ujawnione w gazecie stosunki łączące wicemarszałka Tomasza Kostusia z podwładnymi zszokowały. 39-letni Kostuś na zewnątrz uchodzi za bardzo kontaktowego, otwartego i miłego człowieka, znakomicie radzącego sobie na stanowisku wicemarszałka województwa opolskiego. Teraz jego błyskotliwa kariera, którą rozwijał pod skrzydłami opolskiego posła PO i wiceministra infrastruktury Tadeusza Jarmuziewicza stanęła pod ogromnym znakiem zapytania. – Dworski styl i poniżanie pracowników niższych rangą to u nas codzienność – twierdzą pracownicy urzędu marszałkowskiego, cytowani przez regionalną gazetę. – Marszałek potrafi być uroczy dla ludzi z zewnątrz, na których mu zależy. Swoich podwładnych ma za nic. – Jest mi wstyd, że tak długo znoszę traktowanie jak psa – powiedział „NTO” jeden z dyrektorów. – Ale gdzie ja w Opolu znajdę lepszą pracę… To nie jedyne zarzuty pod adresem wicemarszałka. Jak ujawnia „NTO” miał swoją pozycję wykorzystywać też do ręcznego sterowania mediami, a konkretnie opolskim oddziałem Telewizji Polskiej. Kilka miesięcy temu Tomasz Kostuś spieszył się na spotkanie w Czechach i nakłaniał kierowcę, który go wiózł do szybszej jazdy. Szofer odmówił jednak łamania przepisów. Reakcja Kostusia była zaskakująca: miał wysadzić kierowcę z auta pod Krapkowicami i kazać mu wracać PKS-em do Opola, a sam przejął kierownicę i pognał na umówione spotkanie. Kilka dni później opowieść potraktowanego z taką pogardą kierowcy rozeszła się po urzędzie marszałkowskim. W „Kurierze” TVP Opole ukazał się zaskakujący materiał na temat… niebezpieczeństw wynikających ze zbyt wolnej jazdy samochodem. Autor felietonu mówił, jakim zagrożeniem dla innych kierowców są tzw. zawalidrogi, a wśród potwierdzających to rozmówców znalazł się opolski kierowca rajdowy i sam wicemarszałek Kostuś, opowiadający jak to musiał pozbyć się z auta służbowego szofera. Pracownicy urzędu marszałkowskiego ujawnili znacznie więcej bulwersujących historii z Tomaszem Kostusiem w roli głównej. Reakcja samego wicemarszałka na te rewelacje była dwuznaczna. Wprost nie zaprzeczył opisywanym zdarzeniom, ale podkreślał, że zawsze stara się traktować współpracowników właściwie i z szacunkiem. To nie przekonało marszałka Józefa Sebesty, który w rozesłanym do mediów oświadczeniu napisał: „Wskazany artykuł stanowi jedyne źródło informacji w przedmiotowej sprawie, gdyż tego rodzaju sygnały czy też skargi nie docierały wcześniej do mnie ani w formie ustnej, ani pisemnej, a jako kierownik urzędu nie mogę pozostać obojętny wobec jakichkolwiek zachowań czy choćby symptomów godzenia w poszanowanie godności osobistej pracowników. Sytuacja ta wymaga natychmiastowej reakcji i złożenia stosownego wyjaśnienia przez Pana”. Podobnie jak Józef Sebesta wypowiedział się lider Platformy Obywatelskiej na Opolszczyźnie, poseł Leszek Korzeniowski. – Opisane w gazecie zachowanie nie pasuje do tego Tomasza Kostusia, jakiego znam od wielu lat – stwierdził Korzeniowski. – Ale wobec tego, co zaszło, musi on wystąpić na drogę sądową i oczyścić się z zarzutów, albo zrezygnować ze stanowiska wicemarszałka województwa – uważa poseł PO. Sam Tomasz Kostuś twierdzi, że zdarzenia o jakie jest oskarżany nie zostały poparte żadnymi dowodami, są tylko zbiorem anonimowych opinii, mających „stwarzać pozory dziennikarstwa śledczego”. Marszałek zdiagnozował, że cała sprawa jest obliczona na to, by zmusić go do złożenia dymisji. Na razie nic jednak na nią nie wskazuje. Tomasz Kostuś zamierza bronić swego dobrego imienia i zapowiedział wystąpienie na drogę sądową. Polityczna pozycja Kostusia została jednak mocno nadwerężona, co w przyszłości może mu zaszkodzić. Dodajmy, że młody wicemarszałek był przez niektórych postrzegany jako wschodząca gwiazda opolskiej Platformy Obywatelskiej i wymieniany jako kandydat do zastąpienia Ryszarda Zembaczyńskiego w fotelu prezydenta Opola. Walka o partyjną nominację na to stanowisko będzie jednak dla Kostusia możliwa dopiero, gdy oczyści się ze stawianych mu przez podwładnych zarzutów, tymczasem wiele wskazuje, że sadowy proces w tej sprawie może być długi, a korzystny dla wicemarszałka wynik wcale nie jest przesądzony.

Przeczytaj więcej na podobne tematy:

  1. Pasażerów czekają zmiany
  2. W urzędzie mówią o niej „Niania”
  3. Festiwalu w Opolu nie będzie, ale Dni Miasta są niezagrożone
  4. Pracownice szpitala mówią „dość” i chcą w sądzie walczyć o wzrost płac
  5. Mówią, że mamy mnóstwo pieniędzy
KATEGORIA: AKTUALNOŚCI, WERSJA PAPIEROWA

Protection Plugin made by Web Hosting